Loading...

Blog

IMG_2314

BOMBY NASIENNE – DIY

Jak zazielenić tereny wokół nas bez przeskakiwania przez ogrodzenie? Na przykład bombami nasiennymi, które służą do zazieleniania miejsc, w które trudno się dostać, żeby coś posiać lub posadzić w inny sposób. Ogrodzone płotami, puste place znajdują się w każdym mieście. Taka ziemia niczyja, to idealny teren, aby rozsiać na nim mieszanki kwiatów łąkowych, które upiększą naszą okolice 🙂

Nasienne bomby to starożytny wynalazek, niegdyś służyły do bezpiecznego przechowania nasion do kolejnego sezonu, natomiast w XX wieku spopularyzował je permakulturowy guru, Japończyk Masanobu Fukuoka, praktykujący ogrodnictwo przy minimalnej ingerencji w naturę. Potem pomysł zaadaptował i rozwija ruch partyzantki ogrodniczej.

do całego zabiegu potrzebne jest trochę gliny (tutaj glina rzeźbiarska – szybkoschnąca), dobrego kompostu i nasion (tutaj mieszanka kwiatów letnich).

IMG_2308

Z kawałka gliny formujemy najpierw płaski placek, wielkości placka ziemniaczanego ;P

IMG_2309

Na środek glinianego placka nasypujemy odrobinę dobrego kompostu.

IMG_2310

Następnie „doprawiamy” porządną szczyptą nasion kwiatów łąkowych.

IMG_2311

Tak oto wygląda nasze danie główne ;P

IMG_2312

Cały kompostowo-nasienny farsz sklejamy w glinie niczym pieroga ruskiego, dbając o to aby cenna zawartość nie uciekła nam na zewnątrz.

IMG_2313

Na końcu formujemy zgrabną kulkę, tzn. bombę 🙂

IMG_2314

Bomba nasienna to kulka, zawierająca nasiona roślin i ziemię, w której mają się rozwinąć, dodatkowym składnikiem jest glina która to wszystko scala i powoduje, że bomba może w całości przetrwać lądowanie w docelowym miejscu. Pod wpływem deszczu i słońca bomba powoli uwolni swoją cenną zawartość i dosłownie rozkwitnie!

Robienie bomb nasiennych jest proste i przyjemne, a składniki do nich łatwe do zdobycia i niedrogie. Natomiast samo bombardowanie terenu poprawi humor każdemu, podobnie jak późniejsze obserwowanie wyrastających i zakwitających roślin.

Jesteście gotowi do bombardowania kwiatami? Zapraszamy do zabawy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *